W zjawisku mecenatu barokowego

Nie brakowało przy tym i artystów rodzimych, jak wrocławianin z pochodzenia i mieszkaniec Torunia Bartłomiej Strobel, obeznany z malarstwem holenderskim i niemieckim, lub nadzwyczaj zdolny samouk naśladujący kompozycje Rubensa Franciszek Lekszycki. Pobieżne nawet rozejrzenie się w ocalałym do dzisiaj (to zastrzeżenie jest wyjątkowo istotne!) dorobku artystycznym polskiego baroku uzmysławia prawdę zbieżną z sądem historyka literatury: iż mianowicie około połowy XVII wieku nastąpił jakby drugi „renesans”, niezwykle bogaty rozkwit kultury umysłowej (literatury) i materialnej (sztuki), nieodwracalnie unicestwiony kataklizmem „potopu” szwedzkiego.

W zjawisku mecenatu barokowego można zapewne dopatrywać się upowszechnienia formy mecenatu renesansowego, a poza tym przejawu wspaniałomyślności uświetniającej imię fundatora. Najważniejsze jednak było to, iż cudzoziemscy artyści i architekci oraz obce, zazwyczaj zaskakujące wzory estetyczne znajdowały w Polsce XVII wieku grunt przygotowany i wyrobiony, środowisko życzliwe, zachęcające do twórczości na najwyższym, światowym poziomie, a ponad wszystko widzów tak kompetentnych, iż potrafili właściwie ocenić lub nawet inspirować artystę. Przykładem takiej harmonii pomiędzy odbiorcami a twórcami sztuki może być uniwersytecki kościół św. Anny w Krakowie, którego budowniczy Tylman z Gameren (Niderlandczyk spolonizowany i nobilitowany jako Gamerski) oraz dekorator Baltazar Fontana, autor przepięknej sztukaterii, odpowiedzieli w sposób doskonały na oczekiwania środowiska uniwersyteckiego w ostatnich kilku latach siedemnastego stulecia.

Leave a Reply