W oświeceniu stanisławowskim

W oświeceniu stanisławowskim zdecydowanie przeważała komedia, której wyznaczono miejsce pierwszoplanowe w procesie edukacji społecznej, w ośmieszaniu „sarmackich” i „modnych” obyczajów. W pracach teoretycznych podkreślano bezkonkurencyjność komedii jako środka propagującego nowe zasady moralności w sposób szczególnie atrakcyjny dla odbiorców. W przeciwieństwie do swojej dostojnej siostry komedia mówiła o faktach dziejących się współcześnie, dbając wielce o realia obyczajowe i prawdopodobieństwo wydarzeń. Mówiła językiem zbliżonym do mowy codziennej, niekiedy stosowała stylizację gwarową. Bawiła i oburzała widzów, zwłaszcza gdy na scenie pojawiał się Imć Pan Sta- ruszkiewicz (Małżeństwo z kalendarza Bohomolca), reprezentujący większość wad, jakie „oświeceni” przypisywali „Sarmatom”. Wreszcie – budziła entuzjazm widowni, jak Powrót posła Niemcewicza, wystawiony w okresie Sejmu Czteroletniego, będący polityczną odmianą gatunku. Ten rezonans społeczny zawdzięczała komedia scenie narodowej, która zwłaszcza za dyrekcji Wojciecha Bogusławskiego (od 1783 r.), dysponowała świetnym zespołem aktorów. Dominował w okresie oświecenia wypracowany jeszcze w latach sześćdziesiątych wzór tzw. komedii boho- molcowej (pierwowzorem była francuska komedia pomolierowska), odznaczającej się daleko posuniętą typizacją bohaterów (nazwiska znaczące) – reprezentantów określonych postaw obyczajowych, społecznych czy politycznych. Jej konstrukcja opierała się na zasadzie przeciwstawienia bohaterów o cechach negatywnych i pozytywnych (np. zacofani – postępowi), przy czym zgodnie z prawami gatunku literackiego o wiele bogatsze były negatywne. Rozluźnienie tego schematu i przyciszenie tendencyjności społecznej, tłumiącej nieraz efekty komediowe, było przede wszystkim zasługą Franciszka Zabłockiego, który znacznie wzbogacał bohaterów pod względem psychologicznym i bardziej niż inni autorzy starał się bawić czytelników (Fircyk w zalotach).

Siedząc sposób istnienia i rozwój klasycystycznych gatunków literackich, można stwierdzić, że prąd ten odznaczał się stosunkowo dużą tolerancyjnością w zakresie form i tematów nie uznawanych przez „oficjalną” teorię. Nieco inaczej było w fazie klasycyzmu dziewiętnastowiecznego. Z jednej strony nastąpiło wówczas rozluźnienie doktryny pod wpływem zmienionej sytuacji kraju i coraz silniejszego oddziaływania prądów opozycyjnych (sentymentalizmu i preromantyzmu), z drugiej – silniejsze niż kiedykolwiek zwarcie zasad i reguł sztuki literackiej, traktowanych jako nienaruszalne prawo. Nieprzejednanymi obrońcami doktryny byli poeci i krytycy z tzw. obozu klasyków warszawskich (m.in. Kajetan Koźmian i Ludwik Osiński).

Leave a Reply